w tym roku nie ma choinki, tak samo jak w poprzednim. w tym roku nie ma nawet świątecznych porządków. znów nadchodzi ponury czas podsumowań. pomimo tej całej bezśniegowej, szarej aury, która ma niemały wpływ na ostatnie nastroje, mijający rok uznam jako jeden z najpiękniejszych... bo jest to pierwszy rok w którym miałam każdego dnia o każdej porze to cudowne poczucie kochania i bycia kochaną. pomimo całego tego bagna, które mnie spotkało w tym roku, pomimo hektolitrów wylanych łez, pomimo dni, a może nawet tygodni dziwnych, destrukcyjnych myśli 2011 jest rokiem szczęścia. te wszystkie złe aspekty są niczym w porównaniu do czegoś tak wspaniałego. kogoś tak wspaniałego.
życzę sobie, by to trwało jak najdłużej
do końca świata...
do tej pory życzyłam szczęścia, od niedawna życzę miłości. dopiero teraz widzę, jak bogate jest to słowo.