czy coś się zmieniło? z dnia na dzień, chyba niekoniecznie. ale w ciągu roku?
chyba trochę zmądrzałam.
postanowiłam nie postanawiać, to takie przygnębiające... kiedy wszystko i tak dzieje się po swojemu. za to wcielam w życie proces wierzenia w siebie samą, na co usilnie naciska moja druga połówka. nie dla siebie, a dla niego spróbuję, a nuż się uda. on we mnie wierzy, dlaczego więc nie wierzę ja? przełam się w końcu. weź w garść.