2011/04/08

the stars, the moon, they have all been blown out

czas mija coraz szybciej, znów brak chęci na cokolwiek - taka chyba kolej rzeczy, że przychodzi wiosna, wraz z nią powiew świeżości i bezpłciowości... najgorszy jest okres tego przepoczwarzania, z zimowego kokonu wypełzasz całkiem obmierzły i paskudny, dopiero po chwili - gdy nagrzewa cię słońce i nawilżają krople deszczu - rozwijasz nieśmiało skrzydła i wyruszasz w podniebną podróż. pakujesz jedynie swoje myśli, wiążesz w paczki i albo przypinasz do siebie, albo zostawiasz gdzieś w szafie, bo zbędny balast wiosną nie jest pożądany.
no i latasz sobie gdzieś wysoko, między tymi bajecznymi obłoczkami z waty cukrowej... czasem zlatujesz na ziemię, zmęczony i obolały, no ale nie można tak w nieskończoność oddawać się przyjemności podniebnych eskapad. należy się czas na odpoczynek i głębszy oddech...