zrobiłam się prawdziwą domatorką. w wolnych chwilach sprzątam, zamiast zgłębiać tajniki wiedzy. gdy kota nie ma, mysz harcuje, pozwalam sobie na papierosa - choć tak dobrze mi już szło... obijam się z kąta w kąt, nie mogąc sobie pozornie znaleźć miejsca... moje miejsce znajduję, kiedy wraca zmęczone po długim dniu. wtedy kładę na nim głowę i oddycham z ulgą, falując w rytm jego oddechu. zamykam oczy i po prostu o niczym nie myślę. rozmawiam z moim miejscem, czasem bez słów, czasem ze zbyt dużą ich ilością. dużo się uśmiecham, raz pokazuję ząbki, raz mam dołeczki w policzkach, raz śmieją się za mnie moje oczy. zmieniłam się. zmieniam się. czy mi z tym dobrze? bardzo. jak to będzie "w przyszłości", czas zweryfikuje, a ja zapewne opiszę. nieudolnie, po swojemu, gęściej albo rzadziej...