czekam, hibernuję, ale też próbuję na siłę wdrażać zmiany w moim skromnym życiu. przede wszystkim czekam, to jest teraz centrum moich myśli. do niedawna z takich ludzi kpiłam, nie pojmowałam, jak mogą decydować się na trwanie w takim układzie. teraz, będąc jedną z nich, wstydzę się swojej bezzasadnej krytyki, pozbawionej jakiegokolwiek poparcia doświadczeniem z mojej strony. człowiek się niby uczy całe życie, cóż - mam nauczkę. dziś też zdjęcie przypomniało mi, że powinnam być samcem - polowanie na wizerunek, nie na środek, zakończone jako-takim sukcesem, mogę odhaczyć na swojej liście "zrób przed śmiercią". choć wiem, że w tym wypadku "udało się" będzie niefortunnym określeniem. minął rok, myślę sobie, że to było bardzo szczenięce i dość głupie z mojej strony. nie ma jednak co się oszukiwać - dalej jestem głupi szczeniak. pozostaje mi jedynie świadomość i silna wola, która mi pozwoli w magiczny sposób kontrolować i zmieniać siebie ... trochę taki pusty frazes, ale wolę w to wierzyć, póki mogę.
i znowu ten głód nas dziś przyciągnie - wbiło się do głowy, nie będzie chciało wyjść